Na wesela, jarmarki, festyny, pikniki i inne uroczystości przybywamy z zabytkowymi saturatorami, własną lemoniadą i kompletnym stanowiskiem wraz z obsługą.
Dawne aparaty do wody sodowej nie stoją u nas za muzealną szybą. Nadal pracują.
Przywozimy je tam, gdzie zbierają się ludzie, przygotowujemy stanowisko i nalewamy lemoniadę sporządzaną z wody, polskiego miodu oraz świeżych cytryn.
A że sama historia zobowiązuje, również smaki nie należą do całkiem zwyczajnych.
Do wody musującej dodano miodu pszczelnego oraz soku ze świeżych cytryn. Tak powstała lemonjada czysta, wonna, słodko-kwaskowata i należycie rzeźwiąca.
Następnie poczyniono dalsze doświadczenia. Jednej odmianie powierzono czarny czosnek, drugiej jagodę jałowca, trzeciej zaś dar sosnowego boru. Każdy z tych dodatków nadał napojowi własny charakter, nie odbierając mu prostoty składu.